niedziela, 14 kwietnia 2013

Jak już kiedyś się odgrażałam, na tym blogu nie będzie tylko samej biżuterii. Dziś miałam okazję spróbować swoich sił na warsztatach florystycznych i oto efekty mej mej zabawy (bo trudno nazwać to poważną florystyką), ale najważniejsze, że świetnie się przy tym bawiłam:D


No i to co widać na tym obrazku: goździki, ukryta w liściach orzechowca jedna zabłąkana frezja, limonium, w dwóch kolorkach, jakiśtam bukszpan :D oraz kokardka. a to wszystko w łubianeczce.

a tu inna kompozycja; prezent dla przyjaciółki, która uwielbia kolory filet oraz zieleń; hiacynt+ groszki+ pierze+ łubianka :D

niedziela, 10 lutego 2013

kolejny sutasz

... i kolejna propozycja udziału mojej biżuterii w sesji zdjęciowej:)















masa perłowa w roli głównej:)

i mała pomyłka... w dolnej jaśniejszej warstwie pomyliła mi się kolejność nitek. Kto od Razu zauważył, gratuluję spostrzegawczości:)
Ale do tej pory na pytanie czy "widzisz różnicę" ludzie nie byli w stanie powiedzieć czym różni się jeden od drugiego.

Cudowne jest to, że z każdym kolejnym zawijasem, esem floresem sutaszowym, widzę że idzie mi to coraz lepiej:) To dopiero jest satysfakcja!

Odkryłam też totalną niemożność w powtarzalności sutaszu. postanowiłam dorobić do kolczyków pierścionek, który z braku odpowiedniej bazy został broszką, choć ostatecznie zostanie potraktowany jako naszyjnik:D
W sklepie, którego nazwy nie podam, ale który jest moim ulubionym sklepem z "podzespołami" do wszelakich hand- made, nie było już tych samych nici ani koralików. Musiałam więc improwizować.
Ozdoba wielofunkcyjna;) Tu jako naszyjnik







poniedziałek, 7 stycznia 2013

sutasz i frywolitka - wydanie noworoczne


Zostałam poproszona o wypożyczenie kilku par kolczyków do sesji zdjęciowej. Ponieważ szewc bez butów chodzi, nie miałam na składzie zbyt wielu świecidełek. Z tej okazji postanowiłam wyprodukować co nie co.

 







środa, 5 grudnia 2012

pewnie ostatni raz w tym roku...

Szkoła si zaczęła i nie mam czasu na nic. Dziś trochę sutszu: pierwszy był prezentem urodzinowym dla przyjaciółki, drugi na zamówienie (prokrastynowałąm ich zrobienie dokładnie od września. nic tak dobrze nie działa motywująco jak deadline;)




poniedziałek, 24 września 2012

frywolitka reaktywacja!

po szale na filcowanie,
po szydełkowej rutynie,
po wakacyjnym romansie z sutaszem,
postanowiłam przypomnieć sobie jak to się kiedyś "frywolitkowało":)

postanowiłam sobie że dziennie będę wyrabiała pewną normę kolczyków (1 para na dzień). Na pierwszy ogień poszły obdziergane kulki, co nie było wielkim wyzwaniem jak się okazało (no co to dla mnie... na szydełku zęby zjadłam, że tak powiem:P)
Jedna frywolitka... okazało się, że coś co kiedyś robiłam automatycznie, praktycznie nie myśląc o tym, co robię- teraz wymaga ode mnie odświeżenia...
Ale już jeden kolczyk kończę:)
Dziś: kolor morski!

niedziela, 16 września 2012

deco ślubne samochodu

a oto dekoracja z wczoraj- tym samochodem, przystrojonym przeze mnie, jechali moi przyjaciele, którym towarzyszyłam w ich ważnym dniu również jako ich świadek:)




projekt i wykonanie:
mama Niki
tata Niki (tata pomagał mi z instalacją)
Nika